Dziś kolejny dzień z setką na karku. Tempo mieliśmy piekielnie szybkie nie schodziliśmy z 30 na liczniku a no, że średnia wychodzi 25 to zasługa jakiś skrzyżowań i chwilowych zatrzymań. W wycieczce udział wzięli Paweł Marek i Grześ. Na koniec dnia jeszcze się przejechałem na ogródek do Radzionkowa, więc podbiłem licznik o 8 km.
Grześ mnie zbudził by wyjść na rower to szybko zjadłem śniadanie i pojechaliśmy aż do św. Anny. Powrót zaplanowaliśmy częściowo pociągiem z Kędzierzyna do... jak najbliżej. Wszystko ok wypaliło pogoda dopisała no, ale jak juz pewnie wszyscy wiedza ze z PKP i szpitalami jest wszystko w porządku dopóki nie chce się z ich usług skorzystać wtedy pojawiają się niedogodności i problemy. Ceny biletów na rower drogie 5 zł na osobowy 9 na pospieszny. Kobiety w informacji podaja złe informacje a w kasie maja tempo tak zawrotne, że szkoda gadać. Kiedy w końcu będziemy mogli korzystać z cywilizowanych środków transportu z normalną obsługą. Chyba nie wymaga się za dużo... Trasa wycieczki. Piekary - Księzy Las - Toszek - Strzelce Opolskie - Góra Świętej Anny - Kędzierzyn Koźle, Świętochłowice - Piekary.
Dziś miało być spokojnie, a wyszło jak zawsze :P. od 14 do 19 czyli 5 h na rowerze polory godzin przerw na zwiedzanie wielu zabytków na naszej dzisiejszej drodze. Trzy kościoły drewniane, pałac w Kamieńcu i Rybnej, rezerwat Segiet, i parę „centrów” miasteczek. Trasa biegła następująco: Piekary, Stroszek, Ptakowice, Kamieniec, Łubki, Księży Las, Zacharzowice, Sieroty, Wielowieś, Połomia, Miedary, Opatowice, Tarnowskie Góry, Świerklaniec, Piekary.
Dziś z Grzesiem pojechaliśmy do Koszęcina przez Segiet, Zbrosławice, Miedary, Połomia, Tworóg, Brusiek, Koszęcin. Trasa powrotna przez Piasek, Miotek, Żyglin, Świerklaniec. Połowa czasu jaka przesiedzieliśmy na siodełku padał deszcz ale jakoś nas nie zmartwiło to za bardzo pedałowaliśmy swoje. W Bruśku zaliczyłem glebę bo zapatrzyłem sie na budowie przepustu i wjechałem w wał ziemny. Wycieczka udana nogi bola, widać ze się studiuje an PŚ a nie na AWF bo kondycja słaba.
Rano pojechałem do sklepu kupić rozkuwacz do łańcucha i spinkę razem mnie to wyszło niecałe 60zl. Zadowolony, że już mam rower sprawny popędziłem z Grzesiem na Zieloną do Kalet przez Żyglin z powrotem lasem do Bibieli następnie Sączów i do domu. Fajnie się jechało mimo bardzo silnego wiatru.
Dziś mieliśmy pojeździć sobie w trojkę trochę nie wyszło bo Grześ nawalił ale i tak jeździliśmy w trójkę bo Marek go zastąpił. Po wycentrowaniu juz doszczętnie zniszczonej felgi - jakaś lipna była bo pękła chyba w serwisie przy dokręcaniu szprych, obraliśmy kierunek NW. Z Kopca gdzie się umówiliśmy pojechaliśmy przez Radzionków Zbrosławice do Wielowsi tam przez Tworóg Brynek do Tarnowskich Gór a następnie Stroszek i Piekary. No to mi się podobało pedałowanie bo była fajna pogoda fajne miejsca nio i fajne towarzystwo.