Po torach, kurzu, po fotki;]

Wtorek, 7 lipca 2009 · Komentarze(0)
Kategoria moje okolice
Miała byc to krótka przejażdżka po to by strzelic kilka fotek na kopalni andaluzja której dzis pewne elementy znikną z powierzchni ziemi, nie wiem czy dobrze udało mi się to uwiecznić, no ale wykonałem kilka fotek z terenu kopalni a wlaściwe z przed jego ogrodzenia. Następnie udałem się po torach i innych wertepach przez Dąbrówkę Wielką do Siemianowic - Przełajka, a powrót przez Wojkowice, Bobrowniki i Os. Wschód. Jak to ładnie zauważyłem dziś widziałem po drodze 3 oczysczalnie scieków:P
Kopalnia Andaluzja © labcio


Pętla autobusowa przy kopalni, od dawna już nieczynna. © labcio


Jeszcze istniejące budynki kopalni Andaluzja. © labcio


Panorama pozostałości po Kopalni Andaluzja. © labcio


Prace remontowe przy torach. © labcio


Po szychcie © labcio

bytom pzu

Poniedziałek, 6 lipca 2009 · Komentarze(0)
Kategoria moje okolice
Do bytomia zalatwic sprawy w pzu i spotkac sie z AL;]

Pentelka treningowa

Środa, 1 lipca 2009 · Komentarze(0)
Kategoria moje okolice
Dzis po bardzo dlugiej przerwie pojechalem na rower sprawdzic moj nowy łańcuch i co swietny jest hyh tzn nie rwie sie;] 32 km a daly mi w dupe musze poprawic swoja kondycje;].

Koszęcin

Czwartek, 11 czerwca 2009 · Komentarze(0)
Dziś z Grzesiem pojechaliśmy do Koszęcina przez Segiet, Zbrosławice, Miedary, Połomia, Tworóg, Brusiek, Koszęcin. Trasa powrotna przez Piasek, Miotek, Żyglin, Świerklaniec. Połowa czasu jaka przesiedzieliśmy na siodełku padał deszcz ale jakoś nas nie zmartwiło to za bardzo pedałowaliśmy swoje. W Bruśku zaliczyłem glebę bo zapatrzyłem sie na budowie przepustu i wjechałem w wał ziemny. Wycieczka udana nogi bola, widać ze się studiuje an PŚ a nie na AWF bo kondycja słaba.


Pałac w Brynku © labcio


Soboty przy kościele w Koszęcinie © labcio


Drewniany kościół w Koszęcinie © labcio


Przy pomniku w Koszęcinie © labcio


Zamek w Koszęcinie w otoczeniu Parku © labcio

Zagubiony w lesie

Poniedziałek, 8 czerwca 2009 · Komentarze(0)
Tradycyjnie juz nie obyło sie bez jakis rewelacji i w swierklancu naprawialem zerwany łańcuch po raz 3 juz mam go dosyc i poprostu kupie nowy. W lesie pomiedzy swierklańcem a chechłem zagabilismy sie z grzesiem i pobłądziliśmy. Dojechalismy do zyglina stamtad do miasteczka slaskiego dalej lasem po drodze brukowanej a raczej wysadzanej kamieniami do pniowca i strzybnicy. W TG na rynku zjedlismy iasto od mamy grzesia i do domu juz lepszym tempem.